Lęk wysokości „odziedziczyłem” po ojcu. Specjalnie jednak mi nie przeszkadzał, aż do momentu katastrofy budowlanej w czasie Ogólnopolskiej Wystawy Gołębi Pocztowych w Chorzowie. Udało mi się przeżyć, ale po kilku dniach zorientowałem się, że boję się przejazdu samochodem przez większe mosty, wysoko przebiegające nad lustrem wody. Jakoś ten lęk pokonałem, mimo, że każdy przejazd przez most, to było duże przeżycie, o którym myślałem już kilka dni wcześniej.
Sytuacja pogorszyła się, gdy zaliczyłem w lutym (2019) upadek na lodzie. Stłukłem sobie prawy bark i żeby dojechać do domu musiałem przejechać przez taki most, prowadząc samochód jedną ręką. Na moście przeżyłem atak paniki, że nie dam rady i spadnę lub spowoduję wypadek.
Po tym wydarzeniu zwróciłem się o pomoc do Pana Andrew Winnickiego, którego już wcześniej znałem. Zapisał mi odpowiednie leki, po których stopniowo przestałem się zamartwiać swoją sytuacją i lękami. Zacząłem lepiej spać i poprawił mi się nastrój.
Niebawem nadszedł sprawdzian – musiałem „pokonać” most na Wiśle pod Gdańskiem. Jechałem spięty, ale pozytywnie nastawiony. W połowie drogi zażyłem 5 granulek przepisanego leku… i do przodu. Byłem spięty, ale nie spanikowany. Potem było już tylko lepiej.
Ten lek zażywam już teraz nie tylko przed stresem, ale też przed np. spotkaniem towarzyskim, gdyż czuję się spokojnym, towarzyskim człowiekiem.
Moje przekonanie do homeopatii wynika też z własnych obserwacji. Kilkanaście lat temu miałem okazję leczyć zwierzęta lekami homeopatycznymi. Efekty były bardzo dobre, a zwierzęta raczej nie znają pojęcia efektu placebo.

Andrzej (Olsztyn, 2019)

Lęk wysokości
Tagged on: