Jestem mamą 6-cio letniego chłopca z wykrytą 3 lata temu cukrzycą 1-go stopnia. Dla tych, którzy nie wiedzą, cukrzyca wiąże się nie tylko z samym podawaniem insuliny. Dolegliwość ta u tak małego dziecka wymaga dodatkowo całodobowej opieki i obserwacji. Każdy spożywany posiłek musi być uprzednio zważony oraz odpowiednio przeliczony pod względem zawartości weglowodanów. Przyznam się, że szybko musiałam poradzić sobie z opanowaniem wiedzy na ten temat, choć nie było to takie łatwe. Cukrzycy nie można lekceważyć i nie można pozwolić sobie na pomyłki, ponieważ nieprawidłowe poziomy cukru we krwi mogą doprowadzić do śpiączki, lub z czasem do licznych, ciężkich powikłań. Damian jest bardzo dzielnym pacjentem, jednak cała odpowiedzialność za niego spoczywa praktycznie na mnie. Gdy on spożywa posiłek, ja w tym czasie przeliczam zawartość podanych węglowodanów. Gdy śpi – ja czuwam, aby nic złego mu się nie stało. Z czasem będzie musiał sam przejąć te obowiązki, ale zanim to nastąpi to jeszcze trochę potrwa. Jeśli chodzi o poziomy cukru we krwi Damianka, to generalnie sytuacja jest pod kontrolą, choć mogłoby być o wiele lepiej. Jest on bardzo ruchliwym chłopcem, więc spadki cukru we krwi poniżej poziomu zapewniającego świadomość niestety zdażały się okazjonalnie, i to wtedy, gdy mnie nie było w pobliżu. Wspomne tylko, iż Damian uczęszcza już od 4-go roku życia do szkoly. Codziennie przez 6 godzin znajduje się pod opieką nauczyciela, który nie może mu jednak poświęcać całej swojej uwagi. Zmuszona jestem przez to do odwiedzania go w szkole co 3 godziny, gdzie mierzę poziomy cukru we krwi i podaję kontrolowany posiłek, no i oczywiście aplikuję insulinę. W tej chwili insulinę wstrzykuję przy pomocy specjalnych strzykawek przypominających gruby długopis, z podziałką dozującą (pen). System z wykorzystaniem pena wymaga iniekcji do 8 razy dziennie. Często jednak wymage są korekty dawki, co jeszcze bardziej zwiększa ilość dobowych iniekcji. Oczekujemy jednak w niedługiej przyszłości na pompę insulinową, która powinna rozwiązać problem częstych zastrzyków, ale by ją uzyskać napotykam jak na razie w UK na techniczno-polityczne problemy.

Przebywając na urlopie w Polsce dowiedziałam się o metodach leczenia p. Andrzeja. Znam osobiście kilka osób, które są także jego pacjentami. Jedną z nich jest moja siostra, której obecnie 21-letni syn cierpi od urodzenia na  porażenie mózgowe i padaczkę. Po rocznym leczeniu preparatami p. Andrzeja, chłopak nie ma tak częstych ataków padaczki, przybrał na wadze i zmężniał. Siostra jest zachwycona.

Pomyślałam, dlaczego więc nie skorzystać? Jeśli w ten sposób będę mogła pomoc własnemu synowi. Po konsultacji i dobraniu odpowiednich leków przez pana Andrzeja okazało się, że Damian zaczął być weselszy, nie czuje się taki zmęczony. Poziomy cukru we krwi są bardzo dobre. Śpi spokojniej. Przy każdym pomiarze są one niewiarygodnie prawidłowe. Wysyłając go do szkoly nie martwie się już, że otrzymam telefon by interwencyjnie przyjechać. Kilka dni temu byłam z nim na kontrolnych badaniach w miejskim szpitalu w York. Ostatnie wyniki miał robione 3 m-ce temu. Wynik HBa1C wyniósł wówczas 7,4. Obecnie natomiast był lepszy i wyniósł 6,4. W czasie tego okresu, przeszedl niefortunnie grypę i doznał kilku innych problemów. Spodziewałam się więc dużo gorszej sytuacji, lecz ku mojemu zdziwieniu jest zadziwiająco dobrze.

Pan Andrzej przepisując leki 3m-ce temu powiedział, że nie daje mi gwarancji na całkowite jego wyleczenia, ale chce, aby choroba nie postępowała. Powikłania cukrzycy mogą być bardzo poważne w skutkach. Ja p. Andrzejowi uwierzyłam i stosuję się do wszystkich jego zaleceńi wierze, że skoro już jest lepiej, to Damian będzie mógł się cieszyć życiem jak każde zdrowe dziecko. Mam cichą nadzieję, że z pomocą Bożą moje dziecko całkowicie wyzdrowieje.
Dziekuje Panie Andrzeju.

(Pani Anna I., York, UK, 22 października 2010)

Cukrzyca typu 1
Tagged on: